Polska Myśl Narodowa

Witryna Polska Myśl Narodowa stawia sobie za cel tworzenie i popularyzację opracowań na następujące tematy: interes narodowy Polaków w XXI wieku, polska tożsamość narodowa, postawa narodowa (nacjonalizm) kontra pseudopatriotyzm, historia narodu polskiego i jej narodowa wykładnia, ekonomia i zgubny wpływ forsowania neokolonialnego kapitalizmu na losy narodu, kapitalizm neoliberalny a demografia, cenzura i manipulacje socjotechniczne w Internecie. <!– naSSsDkNe6tDO2ACMtRb5IoMRwo –>

Category Archives: Agentura w sieci

„Pokłosie” Pasikowskiego jako narzędzie prania mózgów w polskich szkołach

Wstęp

Komentowanie zdarzeń bieżących nie leży w obszarze zainteresowań serwisu Polska Myśl Narodowa. Temat filmu „Pokłosie” pojawia się na serwisie wyłącznie w związku z wpisywaniem się tego kiczu w „jedwabną” „pedagogikę winy”, jedno z narzędzi stosowanych przez hasbarę w celu pacyfikacji „judeosceptycznych” nastrojów wśród Polaków. Szerzej o celach i metodach wymierzonej w naród polski żydowskiej akcji propagandowej wokół niemieckiego mordu w Jedwabnem traktują teksty “Pogrom” w Jedwabnem – niech Niemcy przepraszają Żydów za swoją zbrodnię!, Prawda o “pogromie” w Jedwabnem. Mordowali Niemcy, a nie – Polacy i Jedwabne oszczerstwo i haniebne przeprosiny. Mogłoby się wydawać, że po publikacjach Grossa i prezydenckich przeprosinach (Kwaśniewskiego i Komorowskiego) nie można się posunąć dalej w pacyfikowaniu Polaków. Okazuje się jednak, że machina propagandowa polskojęzycznych władz III RP nie cofnie się przed niczym. Tym razem na koszt polskiego podatnika powstał film szkalujący Polaków, fałszujący historię, który na dodatek ma się stać materiałem dydaktycznym w polskich szkołach. Poniżej zostały zamieszczone scenariusze zajęć opracowane na potrzeby omówienia filmu W. Pasikowskiego „Pokłosie”. Materiały (o których pisały niezależna i wpolityce.pl) „wypłynęły” ze stołecznego Biura Edukacji. Bezczelność tej propagandy tworzonej i wciskanej na koszt polskich obywateli jest porównywalna z prowokacją Yael Bartany – tyle, że przedsięwzięcie to prowokacją nie jest. Jest w zamierzeniu narzędziem prania mózgów polskiej młodzieży*. Sam film, jako fałsz historyczny i kicz artystyczny może wywoływać co najwyżej wzruszenie ramion lub uśmiech politowania. Film ten połączony z materiałami prezentowanymi poniżej reprezentuje jednak nie głupawe dziwactwo, tylko agresję wobec świadomości historycznej polskiej młodzieży. Pozostaje mieć nadzieję, że film wywoła reakcje przeciwne do zamierzonych. Aby tak się stało – należy nagłośnić sprawę prezentowanych poniżej scenariuszy „lekcji” – wśród rodziny, przyjaciół i znajomych. Cała opisywana afera pokazuje dobitnie, jaki poziom upodlenia osiągnął obecnie naród polski we własnym państwie.

Scenariusze zajęć zostały opatrzone komentarzami redakcji.
__________________
* I to klasycznego prania mózgu, stosującego techniki mnemoemocjonalne/neurolingwistyczne (chodzi o przywoływanie w związku ze „zdarzeniami” z „Pokłosia” wspomnień konkretnych własnych emocji / wczuwanie się w rolę – można doczytać, jak to ma wyglądać w „scenariuszach zajęć”; pamięć emocji jest oddzielona od pamięci faktów, przywoływanie wspomnień określonych emocji w kontekście innych zdarzeń to podstawa pracy przy warunkowaniu / wpajaniu określonych reakcji). Jeśli osoby starsze i uświadomione ten film rozśmieszy lub rozwścieczy, to niestety dla osób młodszych może być jedynym źródłem wiedzy, bardziej wiarygodnym niż artykuły z internetowego „podziemia informacyjnego”, jak by one nie były prawdziwe. Amerykańskim jeńcom prano mózgi, każąc im wygłaszać tezy, z którymi się nie zgadzali (o ileż łatwiej indoktrynować osoby bez poglądów na dany temat!!!). Po kilku „występach” zaczynali się utożsamiać z tym, co publicznie mówili. W szkołach będzie to samo. Nikt się przecież nie łudzi, że więcej niż 1 osoba (niechby jakimś cudem 2) w klasie zna prawdę – i taką osobę reszta zakrzyczy … albo osoba ta -zwyczajnie nie wypowie się, widząc, że ogół ma inne zdanie (patrz też: konformizm, eksperymenty Asha i Milgrama).

Czytaj więcej

Reklamy

Hasbara w polskim internecie. Definicja, metody, organizacja (wikipedia).

Ponieważ w polskiej wersji wikipedii brak hasła hasbara, pora zapełnić tą lukę informacyjną. Zawartość anglojęzycznej wikipedii niestety rozczarowuje. Z tego powodu, aby pełniej przybliżyć polskiemu czytelnikowi zjawisko, definicja zostanie uzupełniona kilkoma występującymi w polskim internecie artykułami – oraz uwagami autora.
Polska przestrzeń informacyjna od dawna jest atakowana przez najróżniejsze odmiany propagatorów interesów Izraela i diaspory żydowskiej. Przejawami aktywności propagandowej są takie sprawy jak medialna otoczka zbrodni w Jedwabnem, rozmaite akcje promujące multikulturalizm, w szczególności – co oczywiste – kulturę żydowską. Te zjawiska nie narastają skokowo, ale Polska w roku 2012 różni się uderzająco pod tym względem od Polski z 1992 r. Niektóre akcje antypolskie przybierają bardzo szokujące formy, jak np. to, co robiła Y. Batrana we współpracy z „Krytyką polityczną”. Nie jesteśmy w stanie ustalić, jaka część obserwowanej aktywności medialnej środowisk żydowskich jest zarządzana z zewnątrz, a jaka jest zwykłą, spontaniczną działalnością, która by istniała bez ośrodków koordynujących różne akcje. Wiele z tych akcji nie wyczerpuje definicji hasbary, bo też w Polsce działania środowisk żydowskich mogą mieć cele inne niż w pozostałych krajach świata, choćby ze względu na kwestię restytucji mienia żydowskiego. Czytaj więcej

Cenzura: Google ukrywa, Polakom nie wolno znaleźć w Internecie

System informacyjny jest niezwykle ważny dla kształtowania postaw, poglądów i systemów wartości Polaków (i każdego innego narodu). Naród, który utracił kontrolę nad własnym systemem informacyjnym jest skazany na zagładę. Nie będzie w stanie skutecznie reagować na zagrożenia – bo nie będzie podejrzewał ich istnienia. Świadomość narodowa zaniknie – a wraz z nią – tożsamość narodowa. Sam naród zostanie wchłonięty bądź przez inny naród, który utrzymał kontrolę nad swoim systemem informacyjnym – bądź przez wielonarodowe imperium (w którym też jakiś naród dominujący przecież będzie).

System informacyjny jest złożony z wielu elementów, z których coraz istotniejszym jest Internet. Czy ktoś się kiedyś zastanawiał, na jak dużą część artykułów, które uznaje za ważne, natyka się przypadkowo, przeglądając rożne strony – bądź poprzez hiperłącza nadesłane przez znajomych? Czy ktoś pamięta ile ważnych dla siebie treści znalazł za pośrednictwem wyszukiwarki? Czy ktoś wie, jaka część informacji, które – przetworzone na artykuły, notatki czy wykresy – dotarły do niego, zostały pozyskane przez ich autorów(/autorki) za pośrednictwem wyszukiwarki? Zapewnie takiej rachuby nie robi nikt – gdyby zrobił – mógłby się przestraszyć. Ale dlaczego?

Nasz (XXI-wieczny) system informacyjny składa się z dwóch kanałów- biernego – to treści serwowane nam przez otoczenie (media i osoby, z którymi się kontaktujemy) i czynnego/interaktywnego – takim jest internet. Internet jednak nie jest jednolitym medium. Składa się on z witryn gromadzących pewne treści – wyselekcjonowane przez właścicieli stron i podstron (serwisów internetowych)- i stron gromadzących informacje katalogowe o zawartości wszystkich innych witryn (wyszukiwarek internetowych).
Serwisom internetowym nie musimy ufać – ich treści są przecież w jakiś sposób powiązane z poglądami i interesami właścicieli. Wyszukiwarki natomiast są w teorii zainteresowane jak najrzetelniejszym i najbardziej dokładnym katalogowaniem wszystkich stron/artykułów publikowanych przez serwisy. Sprawa ACTA pokazała, że wyszukiwarka internetowa może jednak kierować się określonymi interesami filtrując treści. Ale przecież „ocenzurowano” treści nielegalne – odnośniki do plików zamieszczanych przez osoby, które nie posiadają praw autorskich do tychże plików. Czyli możemy spać spokojnie?
Czytaj więcej

Fora fałszywych prawd – i z góry zaplanowanych autorytetów

Projekt fałszywego forum (lub „platformy blogerskiej”) nazwijmy mianem „Projekt Zion”. Idea takiego projektu polega na tworzeniu fikcyjnego miejsca, gdzie można poznać „prawdę”. Chodzi o odfiltrowanie ze społeczeństwa osób „poszukujących” – i wysłanie ich na z góry zaplanowane manowce (Zion był enklawą fikcyjnej wolności – elementem systemu zniewolenia, jego stabilizatorem – w trylogii Matrix).

Każde środowisko „poszukiwaczy prawdy” powstające w efekcie realizacji „Projektu Zion” jest nową społecznością, w której musi się wyłonić jakaś hierarchia. O tej hierarchii decydują wiarygodność, kompetencje, umiejętność argumentacji itp. Jeżeli każde kolejne miejsce „poszukiwania prawdy” będzie dostatecznie szybko zniszczone, nie pojawi się hierarchia, wiarygodność wypowiedzi będzie trudna do ocenienia dla nowych lub niezgranych „forumowiczów”, czas ludzi zostanie zmarnowany (chodzi o zapobieganie powstawaniu „instytucji” społecznych/oddolnych – dlatego takie fora musiałyby być systematycznie niszczone).
Ostatnimi przypadkami wykorzystania tej metody były salon24, Nowy Ekran – i może jakieś niszowe fora o katastrofie w Smoleńsku. W takich nowych społecznościach łatwo kreować fikcyjne autorytety – poprzez promowanie ich wypowiedzi i spychanie innych na n-tą stronę (salon24 jest pod tym względem ekstremalnym złem – wypowiedzi starsze niż kilka godzin są tam praktycznie niedostępne, zaś kilka osób – agentura i pożyteczni idioci – są ciągle promowani).
Czytaj więcej

Metody psychomanipulacji stosowane przez Hasbarę

Nie chcę tu przytaczać całego tekstu o Hasbarze – liczącej ok. miliona członków ochotniczej organizacji syjonistów, mającej na celu zwalczanie i utrudnianie propagacji poglądów niezgodnych z interesem syjonizmu – oraz – oczywiście – promowanie postaw i poglądów służących tym interesom. Ofiarą działań Hasbary jest każdy naród świata, wykonawcami – syjoniści operujący danym językiem narodowym.
Wybieram to, co może mieć dla czytelnika znaczenie praktyczne – dla zrozumienia, w jaki sposób nawet osoby głupsze od niego są w stanie formować jego poglądy i postawy. Metody te są stosowane nie tylko przez Hasbarę (nie tylko w obszarze ochrony łatwych do zidentyfikowania interesów syjonizmu). Hasbara jest dla Polaków szczególnie groźna z dwóch powodów. Po pierwsze – wobec zawężenia spektrum informacji i poglądów dostępnych w większości mediów Internet (główny, choć nie jedyny obszar aktywności Hasbary w Polsce) stał się dla wielu Polaków „jedynym oknem na świat”. Po drugie – w społeczeństwie wiedza o istnieniu, rozmiarach i metodach działania tej organizacji jest praktycznie zerowa.
p.e.1984

Hasbara Handbook – Promoting Israel on Campus krótko, na 130 stronach, wyjaśnia pozytywne znaczenie propagandy i omawia jej „7 zasad”, trochę jakby niechlujną mieszaninę starych sposobów politycznej retoryki (erystyki) ze współczesnymi metodami sprzedaży proszków do prania i szczyptą „czarnego PR”. Wszyscy to znają ale niekoniecznie potrafią zauważyć, kiedy jest na nich stosowane. Czytaj więcej

%d blogerów lubi to: